08 kwietnia 2026

Żeby usłyszeć ich głos... trzeba pozwolić im coś powiedzieć

Wystawa Formy obecności. Sztuka Łemków / Rusinów Karpackich, o której nagrałam odcinek podcastu dostępny TU, to wystawa dziwna. Dla mnie trudna w tym sensie, że sądząc z słów jej kuratora Michała Szymko, celem było przywrócenie widoczności/widzialności grupie etnicznej jaką są Łemkowie. I to jest bardzo dobry pomysł. Gorzej zaczyna być wówczas, gdy czyni się to kosztem wymazywania lub rozpuszczania cudzej odrębności etnicznej. A tak dzieje się już na samym początku ekspozycji, a głównym narzędziem tego wywłaszczania jest język, zarówno w swoim wymiarze leksykalnym, jak i graficznym. 

Zacznijmy od podtytułu, w którym przy pomocy ukośnika [/] dokonano zrównania Łemków i Rusinów Karpackich. Tym prostym gestem graficznym Łemkowie stali się Rusinami Karpackimi, którymi oczywiście są, ale – i to jest ważne – nie sami!. Obok Łemków grupę etniczną Rusinów Karpackich tworzą następujące wspólnoty etniczne: Rusini Szlachtowscy, Wenhrini, Zamieszańcy, Huculi, Bojkowie, Rusini Panońscy (tu jest druga skomplikowana sprawa), Rusini z Zakarpacia i ci z okolic Preszowa. Myślę, że z tej wyliczanki jasno widać, że Łemko nie równa się Rusin Karpacki, ale Łemko zawiera się w większym zbiorze Rusinów Karpackich. Językowym lapsusem jest z kolei pierwsze zdanie kuratorskiego wstępniaka, które brzmi: "Łemkowie, zwani także Rusinami Karpackimi", na które nie ma mojej zgody. Bolesław Śmiały zwany także Bolesławem Szczodrym to zdanie prawdziwe, gdyż tylko on, a nie żaden inny Bolesław miał takie przydomki. Nie każdy prostokąt jest kwadratem, nie każdy Łemko jest Rusinem Karpackim. Dlaczego to ważne? Bo kontynuacja tej maniery zapisu graficznego, którą omówiłam wyżej prowadzi w tym tekście do historycznego nadużycia, które brzmi: "W wyniku migracji, przesiedleń i procesów politycznych Łemkowie/Rusini Karpaccy utworzyli liczne społeczności poza Karpatami. Najstarsza z nich, w Wojwiodinie, istnieje od połowy XVIII wieku, obejmując dziś północ Serbii i wschodnie krańce Chorwacji". Dlaczego to zdanie jest potężnym nadużyciem historycznym? Dlatego, że zdanie brzmiące: "W wyniku migracji, przesiedleń i procesów politycznych Łemkowie utworzyli liczne społeczności poza Karpatami. Najstarsza z nich, w Wojwiodinie, istnieje od połowy XVIII wieku, obejmując dziś północ Serbii i wschodnie krańce Chorwacji" jest po prostu kłamstwem. Podczas gdy zdanie: "W wyniku migracji, przesiedleń i procesów politycznych Rusini Karpaccy utworzyli liczne społeczności poza Karpatami. Najstarsza z nich, w Wojwiodinie, istnieje od połowy XVIII wieku, obejmując dziś północ Serbii i wschodnie krańce Chorwacji" jest już bardziej prawdziwe, acz nadal kłopotliwe. W najnowszych badaniach wyraźnie wskazuje się na odrębność uwaga! Rusinów Karpackich i Rusinów Panońskich (tj. tych, którzy przenieśli się w XVIII wieku do Wojwodiny). Dlaczego? Bo różni ich język (ma wiele wpływów z regionu, które nakładały się na siebie przez ponad sto lat). Bo różni ich strefa symboliczna. Wspomniane przez Pana Michała Szymko "Góry", które on sam jako Łemko pisze wersalikiem są symbolicznie ważne dla Rusinów Karpackich, ale nie dla Rusinów Panońskich, gdyż żyli oni na Nizinie Panońskiej i to ona wyznacza ich horyzont (dosłownie i w przenośni) symboliczny. 







Gdy wchodzimy na wystawę widzimy: po lewej stronie gablotki, po prawej zestaw dość przypadkowych obrazów. 

Lewa strona jest jak najgorsza forma typowej "folklorystycznej" wystawy...


Na lewo gablotki, na prawo obrazki



Po lewej zestawienie fotografii współczesnej łemkowskiej artystki Katarzyny Szwedy z lat 2020-2021 oraz zdjęcia etnografów z lat 60. i 80. XX wieku.
Po prawej widok na "korytarzyk" z obrazami Jerzego Nowosielskiego i Nikifora Krynickiego.




Widok na trzecią przestrzeń wystawy – dla mnie: Wszystko, wszędzie, naraz...




Ostatnia przestrzeń wystawiennicza: według kuratora Transpop, według mnie Disco ponad wszystko...

Moje propozycje zestawień wystawienniczych bazują na następujących koncepcjach. 

Pierwsza: opowieść o urodzeniu na wygnaniu (np. w Legnicy) – opowieść p. Piotra Wirchniańskiego z Gładyszowa w całości dostępna TU i o opuszczeniu (kierpec z opuszczonej chaty w Jaworkach). Tu znalazłby się rysunek Mykołaja Fedaka (zamieszczony poniżej) i informacje (najlepiej w postaci historii mówionej) o akcji Wisła, a także te zdjęcia, które dokumentują etnograficznie wsie łemkowskie i połemkowskie.


Mykołaj Fedak, W czasie deportacji, 2009. Ten rysunek jest ważny, bo pokazuje, że w 2009 roku w artyście nadal żyły wspomnienia przeszłości, czego w chaosie wystawy możemy w ogóle nie uchwycić. 


Część druga – Łemkowyna we mnie: od przedmiotów do obrazów. Zestawienie konkretnych elementów stroju łemkowskiego z ich wyobrażeniami i przekształceniami twórczymi. W tej części jest też miejsce na opowieść o koniach i przestrzeń dla krzesła...


Spódnica Marii Maciejczyk, apron Anny Pyszniak oraz kadr z wideoeseju Mamko Moja Luba Aleksandry Bodnarchuk z 2024 roku.




Serdak (łajbyk) i obraz Z wnuczką autorstwa Atanaza Fedinecza z 2006.





 Krzesło z miejscowości Czeremcha i obraz Karpacka wielkanocna martwa natura autorstwa 
Atanaza Fedinecza.





Łemkowska czuha z gablotki na wystawie i cztery sitodruki Joanny Śpiak-Jadłosz z 2020 roku.





Rysunek Mykołaja Fedaka i trzy zdjęcia Katarzyny Szwedy (na samej górze koń).


Trzecia część wystawy czyli Łemkowskie konstelacje mogłaby być opowieścią o Jerzym Nowosielskim i Epifaniuszu Drowniaku czyli Nikiforze Krynickim. Pokazalibyśmy tam ich prace i prace twórców, którzy się nimi inspirowali, ale także tych, którzy się u nich uczyli (ciekawa byłabym sproblematyzowania tej kwestii w kontekście np. Joanny Rajkowskiej, która jest dyplomantką Nowosielskiego) i którzy być może nieświadomie przesiąknęli Łemkowyną. 
A póki co to na wystawie są zestawienia prac Nikifora z pracami Piotra Krynickiego, który w zasadzie trochę robi sobie urobek na Nikiforze, ale jak nie musi, to się tym nie chwali, co widać np.TU, a Muzeum trochę go nobilituje w ten sposób. Dodam też, że na wystawie są prace Bogdana Kareła, od którego Piotr Krynicki snycerki się nauczył, ale tego się z wystawy nie dowiemy. 
Poniżej także zestawienie prac Nowosielskiego i Trochanowskiego. 



Zestawienie prac Nikifora i Piotra Krynickiego (tak jest na wystawie).



Zestawienie obrazów Nowosielskiego i Mirosława Trochanowskiego (propozycja moja, oba obrazy są na wystawie, ale w dwóch różnych przestrzeniach).


Na koniec jeszcze Julia Worhola i jej praca z wystawy w krakowskim Cogiteonie, która wspaniale ukazała olbrzymi wpływ, jaki matka wywarła na Andy'ego. 


Tej pracy na wystawie w Muzeum Etnograficznym nie szukajcie, rysunek prezentowany był na wystawie w Cogiteonie.


Odrębnym elementem wystawy jest prezentacja instalacji Doroty Nieznalskiej, którą szczegółowo omawiam w podcaście, dlatego tu publikuję tylko kilka zdjęć dokumentacyjnych.



Ikonostas według Doroty Nieznalskiej.




Instalacja Doroty Nieznalskiej: część instalacyjna, film oraz tekst o Institut für Deutsche Ostarbeit.




Sposób opisywania fotografii wykorzystanych w ikonostasie, anonimizacja ofiar i upodmiotowienie fotografki.




Anna Rząska z Kościeliska...



I sposób opisu tego materiału na wystawie.


Tekstów autorstwa Doroty Nieznalskiej i prof. dr hab. Krzysztofa Stopki jednak nie umieszczę tu, bo jakość zdjęć po ich transferze na blog niestety jest bardzo słaba. 

Mam nadzieję, że pomimo moich krytycznych uwag, odwiedzicie wystawę w Muzeum Etnograficznym w Warszawie, bo nadal uważam, że warto. Tego wpisu nie byłoby wszak bez pracy pana Michała Szymko i zespołu Muzeum, a zatem warto przywracać pamięć, czasem tylko dobrze byłoby opowieść o niej może odrobinę przeformułować. 

Ważne linki:

Wywiad z Dawidem Zdobylakiem do poczytania TU, warto zwrócić uwagę na niezwykły obraz pt. Boże, wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią z 2025 roku, który bezpośrednio nawiązuje do snutej na blogu opowieści o sposobie przedstawiania ukrzyżowanego Chrystusa. Pasowałby doskonale do części poświęconej wygnaniu w mojej wersji wystawy.

Rozmowa z Michałem Szymko i Agnieszką Kleszcz w Godzinie SZUMU do posłuchania TU.

Przedstawienie Andy'ego Warhola w formie krzesła autorstwa Marisol Escobar do zobaczenia TU.

Link do "Karpackiego Przeglądu Kulturalno-Społecznego", w którym znajduje się między innymi wywiad z dr Tadeuszem Baraniukiem.

Zainteresowanych Mówioną Historią zapraszam TU.

Reminiscencje po wystawie "Inne miasto" w Muzeum Okręgowym w Bydgoszczy do zobaczenia TU i TU.

Dla zainteresowanych przedstawieniami zachodniochrześcijańskimi Chrystusa ukrzyżowanego sprzed upadku Państwa Łacinników zapraszam TU i TU.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz